ściana

Nie było mnie tu od roku.

Gdy dziś odgrzebywałam moją domenę z wirtualnych zaświatów i moim oczom ukazała się data ostatniego wpisu, zaniemówilam. Rok! Rok, który minął szybciej niż którykolwiek z wcześniejszych, wyjątkowo (jak się okazało) nie sprzyjał pisaniu.

Był, minął.

Ten, jak czuję, będzie inny:)

Twórczy, płodny, wizualizuję go sobie w ten właśnie sposób;) Niech się ziści.

Twórczo startuję zatem w tym Nowym Roku, z nowym postem o… ścianie!

Dlaczego o niej?

Bynajmniej nie dlatego, że nagle rozkochałam się w budowlance;) Nie dlatego, że na blogu pojawi się temat architektury czy wystroju wnętrz. Nic z tych rzeczy:)

Po prostu idę o zakład, że „pchanie” owej ściany jest nam wszystkim dobrze znane. A może nawet aż za dobrze? Co poniektórym? Mnie samej- napewno.

Wczoraj bliska mi osoba przypomniała mi o pewym eksperymencie, ze ścianą w roli głównej. Eksperyment ten polega na tym, że podchodzisz do ściany i próbujesz ją pchać. Co tu dużo pisać- najlepiej przerwij czytanie i podejdź do ściany właśnie teraz. Po prostu spróbuj ją popchać a potem zapraszam Cię ponownie przed ekran. Stoi? No to sprawdzamy;)

Czujesz to w rękach? W nogach? Może gdzieś jeszcze? Ja nieźle się namęczyłam próbując choć odrobinę przesunąć swoją własną. A, skubana, ani drgnęła;) Tyle mojej energii, tyle sił włożonych i nic, zerowy efekt…

W dodatku, pchając ją, z pola widzenia straciłam wszystko inne. W momenie jej pchania była tylko ona i ja. Poza tym nic. Nie spodobało mi się to.

Bardzo podoba mi się za to ten eksperyment 🙂 I baaardzo go lubię… Głównie dlatego,  że jest tak cholernie życiowy! Bo czyż nie dokładnie tak samo jest w życiu właśnie? Zabiegamy o coś, na czym nam zależy, wkładamy w to całą swoją energię, zdarza się, że tracimy wtedy z oczu wszystkie inne rzeczy. Także te ważne, najważniejsze. Dla ściany. Być może w Twoim życiu jest ona pracą, może jakąś osobą, związkiem, relacją, ideą. Może być czymkolwiek przecież.

Czymkolwiek by nie była, odpuszczenie pchania przynosi sporą ulgę. Pozwala odetchnąć. A potem jeszcze okazuje się, że gdy odpuszczamy i oddychamy pełną piersią, zaskakująco fajne rzeczy się dzieją:) Tyle dobrego możemy mieć z odpuszczenia! Grzechem byłoby z niego nie skorzystać;)

W ramach noworocznych życzeń życzę zatem i Tobie, i sobie samej, jak najmniej pomysłów na pchanie ścian w tym roku 🙂

Szkoda każdej bezcennej jego minuty, prawda?

Ciao!

K.

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: