to, co jest

Gdybym zapytała Cię o uczucie, które jest dla Ciebie szczególnie ważne- które byś wybrała, które byś wybrał? Tylko jedno, to Tobie najbliższe, najcenniejsze spośród wszystkich, jakie znasz. Wiesz już? Przyszła Tobie do głowy odpowiedź?

Ja wybrałabym wdzięczność. Jest prawdziwym skarbem, dzięki niej serce nabiera lekkości a życie blasku:) Jestem jej wielką i wierną fanką, na horyzoncie nie widać dla niej większej konkurencji. Jest jej we mnie na tyle dużo w ostatnich dniach, że postanowiłam coś z tym zrobić… Na przykład spróbować nią trochę pozarażać 🙂 Nie po to bynajmniej, by zbawiać świat, tę potrzebę mam już przerobioną, odstawiłam do archiwum, w najlepsze dla niej miejsce. Nie po to także, by do wdzięczności kogokolwiek namawiać, nawoływać- w tym temacie zgadzam się z Oscarem Wildem, że

„budzić wdzięczność w niewdzięcznych jest równie daremne jak budzić krzykiem umarłych”.

Nie zamierzam. Małą iskierkę chętnie tu jednak przemycę, sobą bym nie była;)

Rozmawiam ze szwagrem. Formalnie ex-szwagrem ale mniejsza o większość. Rozmawiamy, jak mamy w zwyczaju długo i często. Opowiada mi o spotkaniu z Nickiem Vujiciciem, które końcem kwietnia odbyło się w Poznaniu. Na liście moich priorytetów wyżej od Nicka uplasował się rodzinny wyjazd nad morze, osobiście w całym wydarzeniu udziału zatem nie wzięłam, Łukasz natomiast był i cała się paliłam, żeby wysłuchać jego relacji. Opowiada mi kilka historii o Nicku, wdzięczności w nich tyle, że połowę kraju można byłoby nią obdzielić… Najbardziej ujęła mnie opowieść o tym, jak Nick grając w piłkę zwichnął sobie stopę, co unieruchomiło go całkowicie na dłuższy czas (tym z Was, którzy nigdy o Nicku nie słyszeli wyjaśnię, że urodził się bez rąk i bez nóg, ma tylko jedną stópkę, dzięki której może się poruszać). Leżąc myślał o tym, jak bardzo cieszy się, że ją ma! Czuł wdzięczność, że ona jest i że wkrótce znów będzie mógł się dzięki niej poruszać. 

Nie próbuję sobie nawet wyobrazić, jak to jest nie mieć rąk i nóg, imaginacja tego, że miano by mi odjąć choć jedną z kończyn jest dla mnie trudna i przyprawia o dreszcze… Bliski jest mi natomiast brak akceptacji siebie, który niegdyś, mimo bycia kompletną, pełnosprawną kobietą, towarzyszył mi każdego dnia. Mierząc się ze swoimi kompleksami, tak dojmująco odbierającymi mi radość życia, pierwszy raz usłyszałam o Nicku. Zobaczyłam go i mocno mną tąpnęło… Potem, gdy posłuchałam kilku jego przemówień (btw. bardzo je polecam, sporo ich na TEDzie), jego osoba zaimponowała mi jeszcze bardziej. Ten sposób myślenia, którego nurtem przewodnim wydała mi się być właśnie filozofia wdzięczności, przemawiał do mnie mocno. Moje mozolne próby poprawy jakości życia oscylowały wówczas głównie na fokusowaniu uwagi na pozytywach i filmiki z udziałem Nicka niewątpliwie pomogły mi odnieść na tym polu swój mały sukces. Pamiętam taki moment, gdy pierwszy raz spojrzałam na te najbardziej nielubiane wcześniej części ciała (a było ich tyle, że długo by wszystkie wymieniać;)) z wdzięcznością i myśleniem- dobrze, że jesteście. Niesamowite jest to, że te wszystkie terapeutyczne sztuczki naprawdę działają, skoro nawet mnie, tak głęboko siebie niecierpiącą doprowadziły do momentu miłości i akceptacji 🙂 Każdemu, kto czuje w tym zakresie braki, mocno polecam.

Możemy się od Nicka uczyć wielu rzeczy. Cennych, wartościowych. Siły wiary, hartu ducha, tego niezłomnego przekonania, że wszystko w naszym życiu dzieje się po coś. Rodzice wpajali mu je bez ustanku, wiedzieli, że jego kalectwo nie jest dziełem przypadku, wspierali, zaszczepili w nim takie myślenie i byli blisko w tych najtrudniejszych momentach. Często powtarzali, że w każdej sytuacji w naszym życiu, nawet tej najtrudniejszej, mamy wybór: możemy narzekać i złościć się na to, czego nie mamy albo możemy być wdzięczni za to, co jest. Siła tego wyboru jest potężna! I nigdy nikt nie może nam go odebrać.

photo-1423483641154-5411ec9c0ddf

Gdybyśmy wszyscy mieli takich rodziców, świat byłby znacznie piękniejszy:))) Niezależnie od tego, jakich rodziców mieliśmy i co próbowali w nas zaszczepić, dziś sami decydujemy o tym, jak chcemy myśleć i jak w związku z tym chcemy żyć. W naszych rękach jest to, czy w swoich dzieciach będziemy filozofię wdzięczności podsycać i czy swoim przykładem pokażemy im, że to naprawdę działa. Nick jest według mnie pięknym dowodem na to, że tak, że bardzo! Każdy z nas może być kolejnym:)

Owocnych starań 🙂

K.

 

 

 

 

 

  One thought on “to, co jest

  1. agata
    12 Maj 2015 o 12:33 pm

    Kiedyś obejrzałam filmik „cyrk motyli” bodajże taki tytuł, w którym wystąpił właśnie Nick! Piękny przejmujący film o pokonywaniu własnych ograniczeń! Jestem pełna podziwu dla jego osoby i każdego dnia staram się być wdzięczna za to, co mam! Wpisik jak zawsze genialny i baaaardzo wartościowy!

    • 12 Maj 2015 o 12:49 pm

      Tak, Cyrk motyli i na mnie zrobił wielkie wrażenie… Piekny i bardzo wzruszajacy. Wyrażam wdzięczność za Twoj komentarz Kochana😘

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: