5 top miejsc na długi weekend

Uwielbiam długie weekendy. Nie tylko te, które przydzielone są nam „z urzędu”- także takie, które spontanicznie przedłużamy sobie sami. W nich nawet gustuję dużo bardziej, bo na drogach luźniej i w ogóle wszędzie mniejszy tłok. Taki nieco przedłużony, trwający cztery czy pięć dni weekend, jest świetną okazją do odwiedzania różnych zakątków Polski, do odkrywania jej uroków, pokazywania dzieciakom coraz to nowych miejsc, które sami już dobrze znamy albo poznawania tych, w których i my nigdy dotąd nie byliśmy. Jako wielka entuzjastka takich wyjazdów postanowiłam stworzyć listę pięciu najfajniejszych miejsc w Polsce, które subiektywnie uznaję za najbardziej warte odwiedzenia podczas majówek, czerwcówek, listopadówek czy innych przedłużonych weekendów. No to w drogę:)

1. Wyspa Wolin

Perełka! Albo, jak kto woli, bursztyn;) Jakąś część życia spędziłam całkiem niedaleko niej i już wtedy pokochałam bez reszty. Pierwsze samodzielne wypady nad morze, biwaki, oficjalne nocowanie u koleżanki a faktyczne wymykanie się właśnie tutaj na randki na międzyzdrojskiej plaży z tą pierwszą, cudowną i wielką miłością 🙂 Ach! Jest co wspominać, będzie o czym wnukom opowiadać;) Ale dziś powodują mną nie tylko sentymenty- ja po prostu nieustannie zachwycam się pięknem krajobrazów, które Wyspa Wolin ma nam do zaoferowania. Na stronie www.wyspawolin.pl możecie znaleźć garść szczegółowych informacji na temat tego urokliwego zakątka Polski. W zakładce „Wolińska lista przebojów” opisane są najbardziej warte obejrzenia atrakcje. Nie ukrywam, że wolę przyjeżdżać tu poza sezonem- właściwie nigdzie nie wypoczywa mi się lepiej:) No i zupa rybna też nigdzie nie smakuje tak dobrze, jak w restauracji hotelu Marina w Międzyzdrojach. Prawdziwa rozkosz! Jedyny mankament- sssssstrasznie daleko od Warszawy… Mimo wszystko warto! Autostradą trasę pokonamy w około 6 godzin, możemy też dotrzeć samolotem do Goleniowa lub do Heringsdorfu- stamtąd to już tylko rzut przysłowiowym beretem;) Bardzo polecam.

Processed with VSCOcam with kk1 preset

Wyspa Wolin to nie tylko morze! Na zdjęciu niezwykle zaciszne Sułomino:)

 2. Małopolska 

O ile droga z Warszawy na moje ukochane Pomorze Zachodnie jest wreszcie, po latach, jak marzenie, tak trasa do Krakowa daleka jest od ideału… Alternatywą jest nowoczesna kolej, która dowiezie nas tam w tempie błyskawicznym, samolot też leci dosłownie chwilę- ledwie osiągnie wysokość przelotową a już zaczyna zniżać się do lądowania. Małopolskę kocham i, co za tym idzie, rekomenduję całą- jak długa i szeroka:) Klimat i urok krakowskiego Kazimierza kupuję w całości, cała aż się palę do tego, by jak najszybciej znów móc go chłonąć, a nie zanosi się w najbliższym czasie… Smuteczek! Perspektywa jest jednak dość obiecująca, bo o ile uda mi się kontynuować moją edukację (co przy trójce dzieci na dzień dzisiejszy wydaje mi się być Mont Everestem jednym olbrzymim; pożyjemy zobaczymy, czy uda mi się go zdobyć…) to będę to robić właśnie w Krakowie. Jest o co zabiegać;) Ale Małopolska to nie sam Kraków, Kraków to nie tylko Kazimierz. Zaledwie kilka kilometrów od centrum miasta mamy duchowy diamencik na polskiej mapie, a jest nim oczywiście Tyniec. Odwiedzając go z dziećmi mogłam jedynie pomarzyć o atmosferze pełnej skupienia i kontemplacji, nic nie stało jednak na przeszkodzie, by poznać uroki Tyńca i przekonać się, że wszystkie fantastyczne opowieści, jakie na jego temat słyszałam są prawdą i tylko nią;) Na stronie kultura.benedyktyni.com znalazłam ciekawą ofertę warsztatów rozwojowych. Tych z Was, którzy są żywo zainteresowani podróżą duchową zachęcam więc do jej odwiedzenia:) Małopolska to także moje ukochane Tatry, Kościelisko, Zakopane i dużo, dużo więcej… Jeden, nawet mocno przedłużony weekend to stanowczo za mało, by móc się tym wszystkim nacieszyć! Dlatego warto skupić się na jakimś skrawku, za jakiś czas wybrać inny, potem następny. Ja mogę tu wracać rok w rok.

3. Kazimierz nad Wisłą

Tej mojej miłości mój mąż na przykład zrozumieć nie jest w stanie. Ot mieścina jak mieścina, rzeka ta sama, co i u nas, jak już tak bardzo chce mi się nad nią spacerować to mogę to robić bez pokonywania stu pięćdziesięciu kilometrów samochodem. Takie mniej więcej ma do Kazimierza podejście;) A ja, cóż, szaleję za nim jak moje dziewczyny za księżniczką Zosią i do niego uciekam za każdym razem, gdy potrzebuję wytchnienia, oddechu, do niego zwykle jest mi wtedy najbliżej. Zdarza mi się wsiąść w samochód i pognać tam odstawiwszy dziecię do szkoły, by choć przez kilka godzin móc szwędać się po kazimierskich uliczkach, które mają w sobie wielką magię i moc:))) Najchętniej jednak wybieram się tam na dłużej, niespiesznie spędzić czas i delektować się smakami, zapachami, klimatem, który ze wszech miar mi odpowiada. Obowiązkowym punktem programu jest dla mnie wizyta w Piekarni Sarzyński, gdzie poza legendarnymi kogutami można kupić najlepsze cebularze, jakie kiedykolwiek jadłam. Hmmmmm, chyba nie omieszkam wybrać się do Kazimierza w najbliższym czasie;)

Strona internetowa miasteczka nie należy według mnie do najciekawszych, udało mi się natomiast znaleźć całkiem fajny opis tego, co warto zobaczyć w Kazimierzu, na stronie podroze.pl (link zostawiam tutaj: www.podroze.pl/polska/lubelskie/co-zwiedzac-w-kazimierzu-atrakcje-kazimierza-dolne/965/)

To moje ulubione zdjęcie z Kazimierza. Sielski, kolorowy, magiczny! Jak go nie kochać???

4. Trójmiasto

Tu nie można się nudzić, można za to oszaleć ze szczęścia 🙂 Gdybym miała zamieszkać w naszym kraju gdzieś poza Warszawą to tylko tu;) Mam nawet ciche przypuszczenia, że żyje się w Trójmieście o niebo lepiej, niż w stolicy, ale ciiiiiiiiii! Niech się moja ukochana Warszawa nigdy o tych myślach i tęsknotach nie dowie, jeszcze by jej się przykro zrobiło a ja wcale, ani trochę tego dla niej nie chcę:) Wszak kochamy się z wzajemnością i niech tak zostanie! Nie wiem nawet po co Wam o jakichś propozycjach na spędzenie weekendu wpis smaruję, przecież ona sama tyle możliwości oferuje, że nigdzie się z niej ruszać nie trzeba- na miejscu jest absolutnie wszystko! No może oprócz morza. Tudzież zatoki;) Żarty żartami, fanką 3City jestem jedną z największych. Godzinami mogę przesiadywać na sopockim molo, abo na tym w Orłowie, mniej tłocznym, bardziej kameralnym. Spacerować po plaży, gdańskim Długim Targu czy moim ukochanym Orłowie w Gdyni- tu to zamieszkałabym z miejsca, przysięgam. Gdyby tylko ceny nieruchomości nie były tak kosmiczne Wielkie miasto nad morzem to połączenie z moich marzeń i snów! Póki co odwiedzam ochoczo, długie weekendy są do tego doskonałą okazją. Najbliższy, majowy, będzie na pewno:) 

Gdy zastanawiałam się, gdzie najbardziej lubię w Trójmieście jadać, do głowy znów przyszło mi Orłowo- Tawerna Orłowska położona jest nad samym brzegiem morza i już sam widok z niej syci mnie, karmi zmysły… Samo jedzenie schodzi tu jednak na drugi plan. Kilka dni temu, przygotowując się do napisania czytanego przez Ciebie właśnie wpisu, zadzwoniłam więc do kolegi (wielkiego smakosza i znawcy trójmiejskich knajp) z pytaniem, gdzie zjem najlepszą rybkę w okolicy. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że wcale nie nad morzem, a w samym sercu Lasów Oliwskich. Miejsce nazywa się Rybakówka i podobno wszyscy tubylcy na najlepszą rybę przyjeżdżają właśnie tu… Zostawiam jeszcze link z mapką dojazdu: http://smazalnia-ryb.com/dojazd/ i jedziemy dalej;)

5. Warszawa i okolice

A właściwie wracamy do wspomnianej już przed chwilą stolicy. Wbrew pozorom długie weekendy spędzane tu, na miejscu, wcale nie są dla mnie złem koniecznym. Nieco opustoszała i spokojniejsza (a przy dobrych wiatrach także słoneczna) Warszawa jest doskonałym miejscem do odpoczynku i kulinarnych podróży w różne zakątki świata. Bogata oferta kulturalna, liczne muzea, kina i teatry, przepiękne parki (z moim ulubionym Parkiem Wilanowskim na czele), czy wreszcie plaża nad Wisłą- wszystko to sprawia, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Warszawską Starówkę kochają i mali i duzi:)

Warszawską Starówkę kochają i mali i duzi:)

Kiedy jest naprawdę gorąco, a tęsknota za sielskim klimatem rośnie wprost proporcjonalnie do temperatury za oknem, pakuję familię i wyjeżdżamy za miasto. Do wyboru mamy mnóstwo przepięknych miejsc, te najbardziej przez nas lubiane to Kampinos, Żelazowa Wola i Zegrze. W sezonie wiosenno- letnim w hotelu Narvil w Serocku zdarza mi się poczuć jak nad morzem:) Głównie za sprawą obłędnej zieleni i uroczego restauracyjnego ogródka, oferującego pyszności z grilla w najlepszym wydaniu. Ciszę („zakłócaną” jedynie przepięknym śpiewem ptaków) i spokój dostaniemy gratis;)

Jak Polska długa i szeroka, tak wiele w niej urokliwych i wartych odwiedzenia miejsc. Mam nadzieję, że pogoda podczas tegorocznych długich weekendów będzie wszystkim nam sprzyjać!

Pięknych podróży!

K.

  One thought on “5 top miejsc na długi weekend

  1. 19 kwietnia 2015 o 4:29 pm

    Fajnie ze to opisałaś na pewno skorzystam z Wolina 🙂

  2. Jagoda
    19 kwietnia 2015 o 7:25 pm

    Orłowo? Zupa rybna i smażone szprotki …. mniam … 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: