pani swojego losu

Lubię myśleć, że to ja piszę scenariusz swojego życia. Klucze dzierżę w swoich rękach, dbam o to, by nikomu ich nie oddawać, by nawet na chwilę nie wymknęły się z moich dłoni. Jestem przecież Panią swojego losu! Planuję, hołduję swojej sprawczości, pilnuję, by wszystko szło zgodnie z założonym planem. Działam. Tworzę swoją rzeczywistość i bardzo mi z tym dobrze 🙂

Do czasu… Do momentu, w którym górę bierze coś znacznie potężniejszego ode mnie, od nas wszystkich. Nazwiesz to Siłą Wyższą? Losem? Ja nazywam Bogiem bo wierzę, że to on pociąga za te sznurki. Śmieje się, gdy mówię mu o swoich planach, mając na mnie swoje (czasem bardzo odmienne od moich własnych) pomysły.

Ostatnie miesiące to jeden wielki, nieprzerwany ciąg takich właśnie zdarzeń. Wszystkie wycoachowane przez lata teorie, wedle których jestem Panią swojego losu, Królową życia i kreatorem zdarzeń, wzięło w łeb! Ktoś tam, na górze, nieźle się bawi, co rusz zaskakując mnie kolejnymi niespodziankami, dającymi wyraźnie do zrozumienia, kto tu rządzi tak naprawdę. Kto ma władzę;) Regularnie uciera mi nosek, piaskiem rysuje szkiełka, dając wielką lekcję pokory i ucząc dystansu. Nagle okazuje się, że to, na co rzeczywiście mam wpływ, stanowi jedynie niewielki odsetek z tego, co w zasięgu mojego wpływu wydawało się być jeszcze wczoraj. Lekcja odróżniania jednego od drugiego trwa zatem w najlepsze…

I tak dobrnęłam do momentu, w którym podzielę się z Wami newsem:))) Bez wątpienia będzie on rzutował na przyszłość tak moją, jak i tego bloga. Jakiś czas temu okazało się, że nasza rodzinka powiększy się o jeszcze jednego członka! Rewelacja, rewolucja, renowacja (ciążowych ciuchów chyba;) ), wszystko naraz! To dopiero jest rozwój;)

IMG_0805

Moje pisanie powiększy się także. Tym razem o tak zwany parenting. Do tej pory większość tekstów traktujących o macierzyństwie publikowałam na łamach mamaDu.pl. Bliżej mi jednak do mojego bloga i stąd postanowienie, by utworzyć kategorię „Parenting” i właśnie tu publikować wszystko to, co dotyczy ciąży, dzieci, macierzyństwa et cetera.

Panią swojego losu chcę być nadal 🙂 Teraz będę nią nawet w nieco większym wydaniu! Co, mam nadzieję, przełoży się na siłę walki o obszar wpływu, bo ten mniejszy, z ostatnich tygodni, mało mi odpowiada;)

I jeszcze jedna prośba na koniec- don’t call mi „ciężarna”!

Będę wdzięczna,

K.

 

  One thought on “pani swojego losu

  1. 9 marca 2015 o 12:43 pm

    pomyślności

  2. Kinga
    14 kwietnia 2015 o 10:52 am

    Gratuluję z całego serca! 🙂 Cudowna wiadomość! 🙂
    Ściskam ciepło,
    Kinga

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: