Pięć Krain

Póki co niewinnie, małymi kroczkami, ale jednak nadchodzi:) Czas urlopów, wyjazdów, wielu z Was planuje już zapewne wakacyjne wojaże, wstrzelam się więc dzisiejszym wpisem między Wasze pomysły i polecam uwadze miejsce, które rokrocznie przyciąga niezliczone rzesze turystów z całego świata, zachwyca każdego bez wyjątku, urzekło i mnie.

Cinque Terre- Pięć Krain. Pięć niezwykle uroczych miasteczek położonych w południowej Ligurii. Monterosso, Vernazza, Corniglia, Manarola i Riomaggiore wciśnięte są w szereg zatoczek pomiędzy urwistymi klifami i w 1997 roku zostały wpisane na listę UNESCO. Do „podboju” tego magicznego miejsca przymierzałam się od kilku lat. Ciągle nie było jednak po drodze. Najbliżej celu byłam w 2010 roku, niestety z przyczyn technicznych zmuszeni byliśmy wtedy przerwać rejs i zakończyć go na wyspie Palmaria, z niezwykłym widokiem na Portovenere. Tym razem jednak dopięliśmy swego, zdobywając Cinque Terre po dłuuuugich latach przymiarek;)

IMG_0883

Nie obyło się oczywiście bez przygód… Przez lata o Cinque Terre czytałam w licznych przewodnikach, wertowałam internet, planowałam podróż, choć- jak mam to w zwyczaju- w niewielkim stopniu sugerowałam się przeczytanymi informacjami. Nie trzymam się kurczowo przewodników i tym razem miałam okazję przekonać się, że czasem warto bardziej brać zawarte w nich rady pod uwagę;) W każdym, praktycznie każdym przewodniku odradzano wycieczkę samochodem. Polecano statek, oglądanie miasteczek z wody. My mimo wszystko wybraliśmy się autem, które w podróżach z dziećmi gwarantuje nam niezwykle dla nas ważną niezależność. Poza tym łatwiej nam spakować w auto cały ekwipunek- od wózka poczynając przez ubrania na każdą pogodę, po książki czy zabawki na podróż. Pełni ekscytacji przemieszczamy się zatem po coraz bardziej krętych z każdym kilometrem dróżkach prowadzących ku Vernazzy, gdy nagle, zupełnie niespodziewanie znajdujemy się w chmurze, która ogranicza widoczność do absolutnego minimum… Co z tego, że jest biały dzień, co z tego, że jeszcze przed chwilą świeciło piękne słońce- teraz otacza nas mleko, a droga (zawieszona na skalnej półce) budzi przerażenie- po lewej skała, po prawej przepaść. Robi się mocno nieprzyjemnie, nie ma się nawet gdzie zatrzymać, żeby poczekać, aż chmura zmieni adres, bo o poboczu można tu tylko pomarzyć. Dwa wąskie pasy, ruch jak na złość też niemały. Koszmar. Z prędkością żółwia poruszamy się do przodu i po kilkunastu minutach tej męki (które mi wydawały się całą wiecznością!) zaczyna się przejaśniać. Dziękuję Bogu, oddycham z ulgą i szczęśliwie docieramy na miejsce. Kolejna niespodzianka dla zmotoryzowanych- do miasteczka nie można dojechać autem. Parkujemy przy drodze, wysiadamy z auta i czujemy, że jak na Włochy jest tu naprawdę ziiiiiiimno. Ubieramy się zatem cieplej i ruszamy do miasteczka. Nie wiemy jeszcze, że będzie to naprawdę długi spacer:))) Acz bardzo przyjemny.

IMG_0715IMG_0714IMG_0717

IMG_0710

Po drodze podziwiamy wszystko to, czego przypływając tu statkiem prawdopodobnie nie mielibyśmy okazji zobaczyć. Spotykamy mieszkańców, widzimy ich domy, winnice, prawdziwe życie, a nie tylko „skrojone” pod turystów centrum. Dla tych widoków przemierzam świat własnymi ścieżkami i nie zamierzam z tego rezygnować… Nawet za cenę chwil grozy w piekielnie gęstej mgle;)

IMG_0722

Docieramy na główny plac Vernazzy i tu czeka nas kolejna niespodzianka:) Plac po brzegi wypełniony jest łodziami, właściwie aby przejść przez środek placu trzeba się mocno nagimnastykować, klucząc pomiędzy kolejnymi zaparkowanymi tu jednostkami. Widok zaskakujący ale i niezwykle urokliwy. Nieczęsto możesz zjeść obiad czy wypić espresso w takiej scenerii… Polecam!

IMG_8437

Cinque Terre to jednak przede wszystkim wielkie piękno natury. To spacery po gigantycznych głazach, podziwianie zapierających dech w piersiach krajobrazów, kolorowych kamieniczek na tle lazuru morza i wyrzeźbionych przez wodę skał. Plus cudownie świeże powietrze w bonusie. Magia.

Jeśli planujesz podróż w to miejsce i masz jakieś pytania, to oczywiście chętnie na nie odpowiem. Po prostu napisz na adres kopinskak@gmail.com lub zadaj pytanie w komentarzu.

Ciao,

K.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: