Southend-on-Sea

Dostaję od Was wiele sygnałów, że na blogu jest za mało zdjęć. Dzisiejszym wpisem odpowiadam zatem na prośby i apele o to, by było ich więcej i niewiele pisząc zapraszam do Southend-on-Sea w Anglii.

IMG_7933IMG_8052_2

To niewielkie miasto, leżące zaledwie 65 km na wschód od Londynu, zaskoczyło mnie pod kilkoma względami. Największą niespodzianką było to, że znajduje się tu najdłuższe na świecie molo! Gdyby jeszcze kilka tygodni temu ktoś zapytał mnie, w jakim kraju znajduje się najdłuższe molo świata to z pewnością pierwsze na myśl przyszłyby mi Stany Zjednoczone. Tam wszystko jest największe- molo na pewno też;)

DSC06295

Okazuje się, że jednak nie. Długością mola wygrywa Europa i naprawdę warto się na nie wybrać. Chociażby po to, by poczuć, jak to jest docierać na koniec molo… pociągiem! Na molo kursuje kolejka i dzięki niej 2158 metrów pokonujemy w mgnieniu oka i z zawrotną prędkością;) Wnętrze nieco klaustrofobiczne ale przygoda wielka!

IMG_8092_2

Processed with VSCOcam with hb2 preset

 Tego dnia zaskakiwała nas także natura… Gdy wjeżdżaliśmy na molo, dość długo musieliśmy czekać, aż pod nami pojawi się woda. Wyraźny odpływ sprawił, że kutry i małe statki zamiast kołysać się na wodzie, stały unieruchomione na piasku. W drodze powrotnej poziom wody był już jednak na tyle wysoki, że dzieci odetchnęły z ulgą- statki były odtąd według nich „bezpieczne”.

IMG_2333

Morze. Uwielbiam jego bezkres, szum fal, zapach… Jadąc do Southend miałam nadzieję na spotkanie z żywiołem , za którym tak często tęsknię w murach wielkiego miasta. Już wysiadając z pociągu uświadomiłam sobie, że moje oczekiwania nijak mają się do rzeczywistości i że fakt, iż przyjechaliśmy nad morze wcale nie oznacza, że od razu musimy zobaczyć w nim wodę:) Tym większa była nasza radość, gdy wreszcie, na koniec dnia, woda się pojawiła.

Processed with VSCOcam with s2 preset

Miała być fotorelacja, miałam wrzucić tylko kilka zdjęć, a wyszło jak zwykle… Rozpisuję się, nawet sama nie wiem kiedy słowa wylewają się na blogowy papier. Fotoblog nie leżałby w mojej naturze;) Mam jednak nadzieję, że stęsknionych za zdjęciami choć troszkę usatysfakcjonowałam 🙂

Ciao,

K.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: