All I want for Christmas is…

Wokół tematu Świąt, jak co roku, jest bardzo dużo szumu. Od pierwszych dni grudnia w sklepach tłumy, na drogach korki a kierowcy… No cóż, wystarczy wspomnieć, że przez jednego z nich zostałam obrzucona ciężkiego kalibru obelgami, przez kilku kolejnych zabita wzrokiem i na moje szczęście zwyzywana zza szyby pojazdu, tak bezpiecznie, przynajmniej nie słychać, a czego uszy nie słyszą, tego sercu nie żal;) Grymas twarzy nie pozostawiał jednak złudzeń. Złość kipiała, lała się strumieniami, tak przedświątecznie, wiadomo… A ja, jak co roku, przyglądam się zjawisku i zastanawiam się, po co to wszystko? Po co to nam, po co Tobie, po co mi? Gdzie w tym całym zamieszaniu chwila na złapanie kontaktu z samym sobą? Na zorientowanie się, o co chodzi, jakie są moje potrzeby i czego tak naprawdę w tym magicznym czasie chcę ja?

Do ubiegłego roku nad sensem zjawiska rozprawiałam z pozycji osoby wkręconej. Sprzeciwiając się świątecznej gonitwie, nie lubiąc jej i tak naprawdę nie chcąc w niej uczestniczyć, sama stawałam w blokach startowych, organizując, biegając, dopinając na ostatni guzik to, co dopiąć należało. Potem mówiąc sobie oczywiście, że to już ostatni raz, że nigdy więcej i że za rok odpuszczam, wyjeżdżam, chcę inaczej, po swojemu. Bo przecież można inaczej, prawda? Frapowało mnie, by kiedyś spróbować…

No to spróbuję:) Teraz, już, w tym roku. To, co dotychczas pozostawało w sferze poświątecznych postanowień i później z miesiąca na miesiąc traciło na ważności na tyle, by z początkiem grudnia znowu planować, latać od sklepu do sklepu, wywieszać jęzor, ogarniać tonę prezentów po to tylko, by z pierwszą gwiazdką męczyć się czasem niemiłosiernie, niepotrzebnie i do dziś zupełnie nie wiem po co i dlaczego… Za jakie grzechy;)

Jest zatem przełom. Będzie inaczej. Właściwie już jest, bo w tym roku przedświąteczne zamieszanie zupełnie mnie nie dotyczy. Jeśli w ogóle biorę w nim udział, to jest on tak znikomy, że w ogóle go nie zauważam;) Inna będzie Wigilia, taka z dala od Bliskich, poza krajem i jedyne, czego w związku z tym mi żal to to, że nie przełamię się opłatkiem z moimi Rodzicami, nie uściskam najukochańszych Siostrzeńców. No ok, smaku potraw przygotowanych przez moją Mamę też będzie mi bardzo brakować. Cała reszta to czysta radość. Ciekawość. Dobrostan. All I want for Christmas to właśnie to!

Pakuję walizki, zanim jednak wyruszę na spotkanie z zupełnie inną Wigilią, pożyczę Tobie jak najpiękniejszej:) Dokładnie takiej, o jakiej marzysz, spędzonej z tymi, których kochasz, pięknej, spokojnej. W zgodzie ze sobą, w uczciwości wobec siebie i innych. Pożyczę też odwagi do spędzenia tych Świąt po swojemu, bez spięcia i poczucia, że coś trzeba, powinno się czy musi.

Dobrych Świąt!!!!!

K.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: