la citta magica

Jestem kochliwa. Tak już mam i dobrze mi z tym:) Zapalam się szybko, zachwycam, kocham od pierwszego wejrzenia, od drugiego rzadziej, choć bywa. Ale w tym przypadku wystarczyło kilka chwil, najwyżej kwadrans, by zatracić się bez reszty. Obiektem moich westchnień stało się pewne włoskie miasto- magiczne, piękne, niepowtarzalne. Wracam do niego często myślami, tęsknię, zachwycam się po raz enty, gdy znów przekraczam jego gościnne progi. O które z włoskich miast chodzi? La citta magica- Siena!!!

Tym razem odkryłam ją na nowo, uczestnicząc w wyjątkowym wydarzeniu, jakim jest Contrada. Ach co to jest za święto!!!

IMG_0566

Siedemnaście razy w roku można stać się świadkiem tego wydarzenia. Zanim jeszcze się je zobaczy, można z bardzo dużej odległości usłyszeć… Tak właśnie było w naszym przypadku- gdy tylko wysiedliśmy z auta usłyszeliśmy dźwięki bębnów, dochodzące z centrum. Głośne, coraz głośniejsze z każdym stawianym przez nas krokiem. Nasza ciekawość rosła wprost proporcjonalnie do hałasu, przyspieszyliśmy więc kroku by jak najszybciej dotrzeć do centrum zdarzeń:) Na nasze szczęście Siena nie jest duża i dzięki temu już po kilkunastu minutach z bliska przyglądaliśmy się Contradzie.

O tym, że Włosi potrafią świętować jak mało który naród na świecie, wiedziałam od dawna. Ale tutaj, w Sienie dotarło do mnie, jak pięknie identyfikują się ze swoją dzielnicą. Jak się jednoczą, manifestują swoją przynależność, dając przykład tego, jak może (i powinna) wyglądać wspólnota. Nazachwycałam się, napatrzyłam na małych chłopców, młodzieńców i dorosłych już mężczyzn ubranych w charakterystyczne dla danej dzielnicy stroje; na to, z jaką gracją wymachują gigantycznymi flagami i na to, w jak zawrotnym tempie uderzają w bębny. W swoich zachwytach nie byłam osamotniona- pod ogromnym wrażeniem był mój mąż, nasze dzieci i właściwie każdy napotkany przechodzeń. Pozazdrościłam też nieco, bo marzy mi się, by podobna wspólnotowość była i u nas- w kraju, w którym budowanie społeczeństwa obywatelskiego leży w sferze dość odległej abstrakcji, marzenie to jest chyba jednak pewną naiwnością…

Wróćmy jednak do Sieny, a ściślej na Piazza del Campo, na który udaliśmy się, by chwilę odpocząć. Piazza del Campo najbardziej słynie oczywiście z odbywającego się dwa razy do roku Palio, ale mnie urzeka swym pięknem zawsze. Kocham to miejsce o każdej porze dnia i nocy, najbardziej lubię tu przesiadywać letnim popołudniem, gdy słońce powoli chyli się ku zachodowi, a zmęczeni całodniowym zwiedzaniem turyści coraz liczniej gromadzą się tu by przysiąść, poleżeć, oddać się w pełni dolce far niente. Tylko dzieci, jakby zupełnie niestrudzone całym dniem, biegają wesoło, bawią się, wszędzie ich pełno:)

IMG_8260IMG_8286

Czas płynie tu zupełnie inaczej… Nie licząc godzin przyglądam się życiu, tętni nim cały plac. Raz na jakiś czas nieco pustoszeje, by potem znowu zapełnić się ludźmi. Najwięcej jest tu Amerykanów, sporo Azjatów, polski język słyszymy sporadycznie. Siadam na rozgrzanych słońcem cegłach i zastanawiam się, jak wiele pokoleń siadało na nich przede mną? Ile osób, jak ja, wzdychało na ich widok? Jak wielu ważnych wydarzeń były świadkami? Cieszę się, że znowu mogę ich dotknąć, przysiąść, podumać. I jedno wiem na pewno- chcę tu zostać jak najdłużej:)

Processed with VSCOcam with hb2 preset

Klementyna szybko zaprzyjaźnia się z młodym dalmatyńczykiem, który przyszedł ze swoją panią na spacer. Rozmawiamy o Contradzie, okazuje się, że świętuje dziś właśnie ich dzielnica. Przyszli zobaczyć, pobyć, fetować. Gdy robimy się głodni, pytam, gdzie w okolicy można dobrze zjeść, bo nauczona doświadczeniem nie usiądę w restauracji na głównym placu miasta. Mieszkańcy Sieny polecają nam tawernę di Bacco, gdzie po kilkunastu minutach zajadamy się genialną pastą. Siena ma to do siebie, że wszędzie jest tu naprawdę blisko.

Bardo zależy mi na tym, by tym razem odwiedzić dom świętej Katarzyny. Dotąd najwyraźniej nie było nam po drodze, tym razem nie odpuściłam;) Kluczymy wąskimi, czasem bardzo stromymi uliczkami, ale dość szybko docieramy na miejsce. Co znajdujemy? Ciszę, spokój, oprócz nas jest tu zaledwie kilka osób. Zadumę, trudną do zrozumienia dla Klementyny, dlatego dość szybko wychodzi stąd z tatą. Ja z Jagodą zostaję. Zwiedzamy sanktuarium, na dziedzińcu czytamy fragmenty z przewodnika. Pamiątkowe zdjęcie z pokaźnych rozmiarów pomnikiem Katarzyny staje się ukoronowaniem naszych odwiedzin, wychodzimy usatysfakcjonowane.

Tuż za rogiem jest miejsce, z którego rozciąga się bajeczny widok na Sienę. Można przysiąść, skosztować pysznych deserów. W powietrzu unosi się aromat świeżo parzonej kawy, kameralna atmosfera zostaje wprawdzie nieco zakłócona przez dziecięce wygłupy, Włochom to jednak nie przeszkadza. Kochają dzieci, zachwycają się nimi na każdym kroku, zaczepiają, żartują. A dzieciom w to graj!

IMG_0559     IMG_0560

Pamiętam, że gdy zaczęłam interesować się Toskanią, w jednym z przewodników przeczytałam o odwiecznej rywalizacji dwóch największych miast regionu- Sieny z Florencją. Wkrótce potem po raz pierwszy odwiedziłam Florencję i, jak to ja, z miejsca się w niej zakochałam;) Nie rozumiałam dlaczego to Siena jest uznawana za piękniejszą… Do czasu, gdy pojawiłam się w tym mieście i zatraciłam. Bez reszty:))) Dziś już rozumiem, chylę czoła i zamierzam do niej wracać tak często, jak będzie to możliwe.

Nie zanosi się w najbliższych tygodniach… Naładowane słońcem akumulatory muszą wystarczyć na wszystkie szare dni 🙂 Wspomnienie Sieny i słońca Toskanii napełnia moje serducho baaaardzo pozytywną energią i nawet gdy za oknem szaro, coraz szarzej, staram się dbać o to, by w serduchu był jak najczęściej słoneczny maj;)

Ciekawi mnie, jakie są Twoje sposoby na to, by przywołać słońce w jesienne, pochmurne dni? Czy, podobnie jak ja, zamykasz oczy i wspominasz jakieś miejsce, w którym słońca było pod dostatkiem? A może robisz coś zupełnie innego, by rozchmurzyć się w czasie deszczu? Napiszesz? Zachęcam, ciepło i słonecznie się uśmiechając 🙂

K.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: