wasze dzieci

Zosia, Zosieńka… Zośka też od czasu do czasu, gdy było mi z nią mniej po drodze, a tak naprawdę najbardziej nie po drodze było mi wtedy z sobą samą, choć na nią z pewnością łatwiej było „zwalić” albo się pogniewać:) Wtedy była Zośką, której miałam serdecznie dość i aż dziw bierze, że tak mogło być- dziś tylko wdzięczność i ciepełko na każdą myśl o Niej. Zosia od dobrego życia- mojemu napewno dała początek:)

Zosia od niepozornie wyglądających kartek A4, które mam po dziś dzień. Tak, wiem, w „googlach” z pewnością już wtedy można było znaleźć te same treści, ale jakoś nigdy na nie nie trafiałam, nim Zosia na formacie A4 nie wręczyła… Dopiero za Jej sprawą do mnie docierały a ja czytałam, czerpałam, próbowałam przyswoić i wcielić w życie. Niesamowitą moc miały Jej słowa i życzę sobie, by jak najwięcej z nich zostało ze mną na zawsze…

Zosia przewodniczka. Po życiu, po macierzyństwie. Przyszła mi dziś na myśl w kontekście dzieci, bo w tym obszarze jej niektóre spostrzerzenia urastały do rangi wybitnych. Pamiętam, jak pierwszy raz usłyszałam od niej, że dzieci wychowujemy dla świata. Nie dla siebie, nie dla ich przyszłych współmałżonków, dla świata. Byłam wtedy młodą mamą z dwuletnim plus minus stażem i względnie niewielką świadomością w tym temacie, więc słowa Zosi niejako wprowadzały mnie w zupełnie nowy, nieznany obszar. Jej karteczki także 🙂

Zajrzałam dziś do nich w poszukiwaniu tekstu, którego autorem jest Gibran Khalil i który od dłuższego czasu chciałam na Planetę przemycić… Oto on:

„WASZE DZIECI”

Wasze dzieci nie są waszą własnością; są synami i córkami samej mocy życia.

Jesteście ich rodzicami ale nie stworzycielami.

Mieszkają z wami, a mimo wszystko do was nie należą: możecie dać im swą miłość, ale nie wasze idee, ponieważ one mają swoje idee.

Możecie dać dom ich ciałom, ale nie ich duszom, ponieważ ich dusze mieszkają w domu przyszłości, którego wy nie możecie odwiedzać nawet w waszych snach.

Możecie wysilać się, by dotrzymać im kroku, ale nie żądać, by były podobne do was, ponieważ życie się nie cofa, ani nie może zatrzymać się na dniu wczorajszym.

Wy jesteście jak łuk, z którego wasze dzieci, jak żywe strzały, zostały wyrzucone naprzód;

Strzelec mierzy do celu na szlaku nieskończoności i trzyma cięciwę napiętą całą swą mocą, żeby strzały mogły poszybować szybko i daleko.

Poddajcie się z radością ręką Strzelca, ponieważ on kocha równą miarą i strzały, które szybują i łuk, który pozostaje niewzruszony.

DSC02230

Są takie słowa, do których warto wracać. Do tych przytoczonych powyżej warto bez dwóch zdań. Mam cichą nadzieję na to, że dzięki nim uda mi się uniknąć syndromu opuszczonego gniazda, gdy za czas jakiś przyjdzie się zmierzyć z widokiem wyfruwających z domu córeczek;) Póki co dają moc, może i Tobie będą drogowskazem?

Pięknego dnia,

K.

  One thought on “wasze dzieci

  1. Kinga
    5 sierpnia 2014 o 12:34 pm

    Piękne, wartościowe słowa.
    Mnie przychodzi na myśl jedno słowo – SZACUNEK.
    Szacunek do Dzieci, ich świata, emocji. Do ich przestrzeni i wolności.
    Niby oczywiste, a jednak często pomijane, bo „to przecież dzieci”…

    Z ciepłymi pozdrowieniami i podziękowaniami za te wspaniałe słowa,
    Kinga

    • 5 sierpnia 2014 o 9:38 pm

      Witaj Kingo:) Wiesz, ja wczytuję się w te słowa nie wiem który już raz i ciągle, nieustannie się nimi zachwycam… Cieszę się, że nie tylko mi się podobają i że mogłam się nimi z Tobą podzielić:) A to, co napisałaś o szacunku- piękne! Nic dodać, nic ująć…
      Ściskam,
      Kasia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: