paryski flirt

Ni stąd, ni zowąd, zupełnie niespodziewanie stał się moim udziałem. Poddałam się mu, ani trochę nie żałuję;) Jak było? Zdradzę przy pomocy zaledwie dziesięciu słów;) Gotowi na magiczną podróż do stolicy Francji? Zapraszam!

DSC01244

1. Spontan

W moim autorskim i mocno subiektywnym dekalogu szczęścia spontaniczność zajmuje dość wysokie miejsce. Właściwie odkąd pamiętam jest mi bliska, choć był taki czas, gdy gdzieś ją zgubiłam, przekonana, że więcej przynosi mi szkody niż jakiegokolwiek pożytku… Że lepiej nie pozwalać sobie na autentyczność, naturalność, szczerość, nie wychylać się i być bardziej taką jak „wszyscy” niż prawdziwą sobą. Na szczęście taki tok myślenia nie zagościł w mojej głowie na dłużej i dziś hołduję spontaniczności tak często, jak tylko się da:)

Ostatni spontan był jednym z najlepszych:) Gdy nieco ponad tydzień temu spacerowałam z Wiktorią i dziewczynkami po zachodniopomorskich polach (fotoreportaż znajdziesz tu: https://planetafeli.com/2014/07/11/sielsko/ )w perspektywie miałam wypad w Bieszczady. Planowany od kilku miesięcy, wyczekiwany, niestety odwołany dosłownie na kilka dni przed. Skoro jednak dziadkowie byli już zabookowani, nie można było tak po prostu zrezygnować z wyjazdowych planów… Potrzeba było zaledwie jednego dnia i dwóch rozmów z moim ulubionym towarzyszem podróży, by zadecydować dokąd się udamy, zarezerwować hotel oraz przeloty i pakować walizki. Ruszamy!

2. Destynacja

My Italioholicy tak mamy, że gdy celem podróży nie są Włochy, narażamy się na wyjazd w towarzystwie wyrzutów sumienia. Lata trwania w nałogu pozwoliły mi na wypracowanie sobie metody, która nieco ten nieprzyjemny objaw zagłusza. Zawsze pakuję do torby jakąś ciekawą książkę o tematyce związanej z Italią, tym razem jednak nie miałam żadnej pod ręką więc zabrałam ze sobą La Riwistę- genialny magazym o Włoszech, dzięki któremu lot minął w mgnieniu oka i (co najważniejsze) bez wyrzutów sumienia;)

DSC01686

3. Lotnisko

Gdy tylko samolot kołami dotyka ziemi, niecierpliwię się na myśl o poznaniu kolejnego lotniska:) Tak, jestem lotniskowym freakiem i dobrze mi z tym. Najpierw podziwiam je z zewnątrz, by już po chwili poczuć jego zapach, klimat. Podróżowanie w pojedynkę (lecieliśmy dwoma różnymi lotami) pozwala dostrzec jeszcze więcej, bardziej się skupić, być w pełni obecną. Muzyka Chopina pobrzmiewająca na lotnisku Charlesa de Gaulle’a sprawia, że serce raduje się jeszcze mocniej:) Czekając na Sebcia piję poranną kawę, przyglądam się ludziom i odnoszę wrazenie, jakby cały świat miał tu swoich przedstawicieli:) Jest różnorodnie, multikulturowo, jest tak jak lubię. I jest mój mąż:) Dopijam kawę, jedziemy dalej.

4. Metro

Każda podróż do wielkiego miasta wiąże się dla nas z korzystaniem z metra. Kiedy pierwszy raz w życiu jechałam metrem (a było to kilkanaście lat temu w Toronto) czułam się tak przestraszona tym faktem, że właściwie nie pamiętam z kanadyjskiego metra nic poza ogromnym lękiem. Sporo się od tamtej pory zmieniło i od kilku lat do metra wchodzę głównie z ciekawością. Wiele z widzianych przeze mnie stacji metra zapierało dech w piersiach, Paryż miał zatem dość wysoko postawioną poprzeczkę;) Nie zawiódł:) Największe wrażenie zrobiła na mnie stacja Concord oraz ta:

DSC01148

DSC01145

5. Marzenia…

… są po to, żeby je spełniać 🙂 Ale jak wiadomo spełnianie marzeń bywa bardzo kosztowne i tak właśnie było w tym przypadku. Bynajmniej nie mam na myśli pieniędzy, które z reguły są do tego potrzebne; poniesione przez nas koszta były innego rodzaju;) Po dotarciu na miejsce okazało się, że ludzi pragnących tego dnia odwiedzić jedną z najsłynniejszych na świecie wież jest baaaaaardzo dużo. Kolejki do kas zdawały się nie mieć końca, co nie było dla nas większym zaskoczeniem. Stanęliśmy więc pokornie w jednej z nich i po półtorej godzinie powolnego przesuwania się w kierunku kasy i pomyślnym przejściu kontroli bezpieczeństwa byliśmy już prawie przy samym okienku, gdy podeszła do nas bardzo sympatyczna pani, z której ust popłynął zdecydowanie niesympatyczny komunikat… Okazało się, że winda uległa awarii i mamy w związku z tym dwa wyjścia- możemy albo udać się do innej kolejki (co to to nie!), albo poczekać na usunięcie awarii, nie wiadomo tylko, jak długo. Żadne z zaproponowanych rozwiązań nie przemawiało do mnie na tyle, by wcielić je w życie. Podobnie jak innym „kolejkowiczom”, zupełnie nieskorym do poddania się na ostatniej prostej. Szczęśliwie po kilkunastu minutach zaproponowano nam trzecią opcję, na którą wszyscy z radością przystaliśmy. Specjalnie dla naszej kolejki otwarto inne wejście i dzięki temu po odstaniu kilku chwil kupowaliśmy upragnione bilety i wjeżdżaliśmy na szczyt. Dla tych widoków naprawdę warto było poczekać…

zdjęcie-2

6. Jedzenie

Kocham jeść. Podróże są zawsze doskonałą okazją do poznawania nowych smaków i nie inaczej było tym razem:) Od rozpływających się w ustach croissantów na śniadanie zaczynając, przez bagietki, cudownie smaczne sery, ślimaki w towarzystwie białego wina w porze lunchu, znakomicie przyrządzone mięsa, na rozkosznie słodkich deserach kończąc- wszystko to sprawia, że w Paryżu można poczuć się jak w kulinarnym raju. I wrócić ze sporym nadbagażem w postaci tkanki tłuszczowej;)

7. Zabytki

Miejsc wartych zobaczenia jest w Paryżu całe mnóstwo, z pewnością zbyt wiele jak na nasz czterodniowy flirt z tym miastem. Mimo wszystko zrobiliśmy co w naszej mocy, by zobaczyć jak najwięcej. Oprócz metra i niekończących się spacerów bardzo lubianą przez nas metodą zwiedzania jest korzystanie z piętrowych autobusów (w Paryżu był to BigBus Paris). Warto wygospodarować 29 euro na zakup jednodniowego biletu, dzięki któremu zobaczymy to, co w mieście najważniejsze. My naszą wycieczkę rozpoczęliśmy przy Łuku Triumfalnym a zakończyliśmy kilka godzin później przy Notre-Dam. Było pięknie!

DSC01362

DSC01577

8. Shopping

Shopping w światowej stolicy mody to przyjemność w każdym calu:) Imponujące galerie, wśród których prym wiedzie La Fayette, sklepy przy Rue du Faubourg Saint-Honoré czy na Champ Elysees, momentami przypominające muzeum sztuki nowoczesnej i dopracowane w każdym calu, uwiodły mnie swym designem. Podczas moich pobytów we Włoszech nieustannie zachwycam się witrynami tamtejszych sklepów, paryskie okazały się być równie ciekawe… Aż chce się człowiekowi do tych sklepów zaglądać, chce się w nich przebywać, chce się w nich kupować, choć ceny… No właśnie, one w Paryżu mają prawo podobać się najmniej;)

9. Kolejki

Z pewnością jedna z czołowych wizytówek miasta:) O ile kilometrowe kolejki do Notre- Dam, Luwru czy wspomnianej już Wieży Eiffla nie dziwią, to kolejki ustawiające się przed sklepami zaskoczyły mnie bardzo. By wejść do sklepu Louis Vuitton czy Chanel, trzeba zarezerwować naprawdę dużo czasu. Podobnie rzecz się ma z… cukiernią! Kupno horrendalnie drogich makaroników w Laduree wiąże się z odstaniem kilku kwadransów w kolejce. C’est la vie:)

10. Bieda

Na koniec najmniej miły dla oka, acz nader częsty widok w Paryżu. Żebraków spotykaliśmy na każdym kroku, od okolic Pompidou poczynając, na Champs Elysees kończąc. Najsmutniejsze jest to, że bardzo często w akcję zbierania pieniędzy angażowane są zwierzęta. Sporych rozmiarów owczarek niemiecki leżał spokojnie z postawionym przed sobą kubkiem, na innym rogu ulicy ktoś zbiera pieniądze w towarzystwie kilku kotów. Mnie najbardziej rozczulił widok suczki karmiącej szczeniaki, spotkanej w samym środku jednej z najdoższych alei na świecie… Ech!

DSC01335

To taka kropla dziegciu w ogromnej beczce miodu, jaką niewątpliwie jest Paryż.

Pożegnałam Paryż, mam wielką nadzieję, że nie na zawsze, że tylko na jakiś czas. Skradł mi serce, zapisał się w pamięci i wrócę tu tak szybko, jak tylko się da;)

Adieu!

K.

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: