to co najlepsze

najlepsze za darmo

 

Wakacje w pełni. Czasu na pisanie mało- dwudziestoczterogodzinne towarzystwo dzieci nie sprzyja przelewaniu myśli na blogowy „papier”;) Ale na szczęście sprzyja wielu innym aktywnościom. Gdyby ktoś zapytał mnie, po co każde wakacje są mi najbardziej, z pewnością odpowiedziałabym, że po to, by być. Wreszcie być razem, nabyć się ze sobą, nacieszyć, nawkurzać, namieć siebie czasem dość, by po chwili pogodzić się i na nowo radować wspólnie spędzanym czasem. Mimo całej mojej miłości do filozofii nie podążę jednak w swoim dzisiejszym wpisie śladami Ericha Fromma, obiecuję nie zagłębiać się w to, na ile być jest lepsze od mieć i dlaczego. Nie do tego dziś zmierzam, zbyt letnia ma głowa na głębsze wywody;)

Będzie zatem lekko, nienachalnie. Najlepsze rzeczy w życiu są za darmo- nie mam co do tego najmniejszych nawet wątpliwości. I kiedy zaczęłam przyglądać się temu, jak wiele z mojego wakacyjnego „być” nie kosztuje jednej nawet złotówki, wpadłam na pomysł, by rzecz usystematyzować i puścić w świat. Tak oto powstała lista 50 rzeczy, które uwielbiam robić i które nawet w lowcost się nie łapią- każdy może je mieć ot tak, za zupełne free 🙂  Indżoj!

1. uśmiech- bezdyskusyjnie na podium 🙂

2. przyjaźń

3. słońce!

4. pogoda ducha (odtąd kolejność już przypadkowa)

5. przytulanie

6. spacer po łące

7. zrywanie polnych kwiatów i układanie z nich malowniczych bukietów

8. wyprawa do lasu połączona ze zbieraniem jagód, jeżyn czy grzybów

9. chodzenie boso po trawie- zwłaszcza o poranku, ech!

10. ciepły, letni deszcz

11. skakanie z dziećmi po kałużach

12. uwielbiane przeze mnie podglądanie burzy

13. dmuchawce!

14. wiatr we włosach

15. wspomnienia

16. kąpiel w jeziorze, tudzież w rzece, tudzież w morzu- w zależności od tego, co najbardziej pod ręką;)

17. ptasie koncerty

18. przyglądanie się chmurom i szukanie podobieństw do rzeczy lub zwierząt

19. dotyk bliskiej osoby

20. wieczorna bitwa na poduszki (choć moje dziewczyny z pewnością uczyniłyby ją numerem jeden;))

21. wyprawy na place zabaw- tych nigdy dość

22. zabawy z psem

23. wodne harce przy miejskiej fontannie

24. robienie czasochłonnych fryzur, na które w roku szkolnym nie ma czasu i na Jagódkowej głowie wiecznie wtedy kuc;)

25. drapanie moich pociech po pleckach

26. gilanie! i ogromna kupa śmiechu w pakiecie

27. zabawa w pomidora

28. szum drzew

29. zapachy lata… moim faworytem jest zapach maciejki i świeżo skoszonej trawy, hmmmmmmm:)

30. długie wieczory

31. rozmowy z przyjaciółmi

32. palenie ogniska i znowu rozmowy, śpiewy, rozmowy;)

33. zabawa w chowanego (w ostatnich dniach jej miejsce zajęła jednak zabawa w „kucanego” berka przy której śmiechu jest co niemiara)

34. wschody i zachody słońca- chyba nie ma szans na to, bym kiedykolwiek przestała się nimi zachwycać…

35. wspólne czytanie książek

36. uwielbiana przez moje dzieciaki gimnastyka z ich udziałem- służą głównie za ciężarki i rewelacyjnie kształtują mięśnie;)

37. noszenie dzieci na barana (gdyby mogły nie schodziłyby z naszych pleców wcale)

38. taka sytuacja, gdy Klementyna podchodzi do mnie i mówi: „Teraz mama jest koniem!” no i mama w mig nim się staje:) Tysia wskakuje na grzbiet i jedziemy;)

39. plecenie wianków

40. wstawanie z łóżka prawą nogą

41. wdzięczność też nic nie kosztuje a tak wiele dobrego wnosi do życia… polecam!

42. wyobraźnia- ważniejsza od wiedzy, niemająca granic, nieznająca końca; nic, tylko robić z niej użytek:)

43. karmienie dobrego wilka (znasz legendę o dwóch wilkach? każdy z nas ma w sobie dobrego i złego wilka, które nieustannie toczą ze sobą walkę; wygra ten, którego będziesz częściej karmić)

44. pomaganie- niezmiennie sprawia mi dużą frajdę, dodaje skrzydeł

45. pomasowanie plecków- nie tylko dzieciaki za nim przepadają 😉

46. robienie samolotów, kręciołków, karuzel (swoją drogą sama nie wiem, jak mój kręgosłup to wytrzymuje)

47. zapasy, nieco kontuzjogenne ale zawsze chętnie uprawiane przez moje dziewczyny

48. obserwowanie motyli- zwłaszcza, gdy lecą w parze i tańczą na tle niebieskiego nieba

49. nuda- nie wiem czy wiecie, ale nuda sprzyja rozwojowi dziecka i dlatego warto mu na nią pozwolić; sobie również- można wtedy złapać fajny kontakt z samym sobą

50. sen:))) darmowy, cudowny, zbawienny dla organizmu, zwłaszcza po takiej dawce darmowych atrakcji…

Tak, to co w życiu cenię sobie najbardziej, naprawdę nic nie kosztuje. A smakuje jak milion dolarów;) Jeśli masz ochotę napisać mi o swoich patentach, tudzież przesłać fotki darmowe zamieszanie dokumentujące- przyjmę z otwartymi ramionami! Tymczasem ciepło pozdrawiam i ulatniam się wakacjować;)

Upalne ciao,

K.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: