matka… frustratka?

girl-flowers

Szpital. Gdzieś pomiędzy kolejnymi kroplówkami, wykorzystując czas, w którym moje zmęczone chorobą dziecko spało, na łamach Newsweeka przeczytałam artykuł pod wiele mówiącym tytułem: „Polskie matki: idealne i wściekłe”. (http://www.newsweek.pl/polskie-matki-idealne-i-wsciekle-newsweek-pl,artykuly,286738,1.html).

Artykuł wzbudził we mnie mieszane uczucia… Mam wrażenie, że temat macierzyństwa w mediach sukcesywnie przenosi się na drugi biegun. Słodkim kizi mizi nie mydli się nam już oczu- nastał więc czas, by zastąpić je opisywaniem macierzyństwa w, co tu dużo mówić, dość czarnych barwach. Tyle, że w obu przypadkach serwuje się nam skrajności, zapominając, że jest jeszcze cała gama kolorów pomiędzy. I jestem głęboko przekonana co do tego, że dobrze byłoby właśnie tymi barwami malować każde jedno macierzyństwo.

Ale jak to zrobić? Jak sprawić, by najważniejsza rola w życiu okazała się jednocześnie tą najpiękniejszą? Zamiast polemiki z autorką newsweekowych wynurzeń, która do tego stopnia obawia się linczu, że zmuszona jest ukryć się pod pseudonimem (sic!), zafunduję Wam dzisiaj garść autorskich sposobów na to, by każdy kolejny dzień witać z radością i wdzięcznością a macierzyństwo traktować jak najpiękniejszą w życiu przygodę. Zaczynamy?

1. Po pierwsze i najważniejsze- zadbaj o dobrą relację z samą sobą:) Bez tego ani rusz. Trochę już pisałam o relacji ja z ja i o tym, jak jest ważna w życiu. W udanym macierzyństwie również gra pierwszoplanową rolę. Mama szczęśliwa to mama, która nie rezygnuje z siebie i swoich pasji! Potrafi zadbać o siebie i swoje potrzeby. Ważne, by każdego dnia znaleźć na to czas.

2. Drugie i nie mniej ważne- pozbądź się perfekcjonizmu. Jak najszybciej i raz na zawsze pożegnaj drania i więcej nie pozwól mu się do siebie zbliżyć;)

3. Nie bądź męczennicą. Niestety w większości zostałyśmy świetnie przygotowane do tej roli przez nasze mamy. Nie chodzi o to, by się na nie teraz za to wściekać i je obwiniać- nie zrobiły tego specjalnie (w większości). Spróbuj to zaakceptować i skup się na tym, co możesz zrobić, aby swoim macierzyństwem nie powielić schematu.

4. Popracuj nad poczuciem winy. Objawy źle ukształtowanego poczucia winy to między innymi surowa ocena siebie, niskie poczucie własnej wartości, tendencja do postrzegania samych porażek. Jeśli towarzyszą Tobie zbyt często to koniecznie zwróć się po pomoc- można się z nim uporać i tym samym sprawić, że życie będzie miało nowy, lepszy smak:)

5. Bądź cierpliwa. Łatwo powiedzieć, wiem:))) W praktyce bycie cierpliwym okazuje się dla wielu mam niezwykle trudnym zadaniem. Dla mnie także. Ale gdy tylko czuję, że zachowanie mojej córci (albo co gorsza dwóch na raz) za chwilę wyprowadzi mnie z równowagi, biorę głęboki oddech i staram się zrozumieć, z jak małą istotką mam do czynienia. Mi pomaga.

6. Stawiaj granice. Kolejna trudna sztuka:) Ale umiejętność stawiania granic jest ze wszech miar pożyteczna! Dzięki nim Twoje dziecko czuje się bezpiecznie a Ty nie pozwalasz wejść sobie na głowę. Obustronna korzyść gwarantowana.

7. Słuchaj! Brzmi banalnie ale bynajmniej takie nie jest. W mojej ukochanej „The road less traveled”, Scott Peck cały rozdział poświęca trudowi uwagi: „Najpowszechniejszą i najważniejszą formą troski jest słuchanie. Poświęcamy na nie dużo czasu, z czego większość marnotrawimy, bo z reguły nie potrafimy słuchać.” Ucz się uważnego słuchania, które bardzo otwiera na potrzeby dziecka, pomaga nam je zrozumieć.

8. Nie wyładowuj na dziecku swoich frustracji. Nie raz złapałam się na tym, że krzyknęłam na swoje dziecko, choć wcale nie ono mnie zdenerwowało. Kiedy w matce nazbiera się zbyt wiele napięć, wystarczy nawet drobna iskra w postaci „niewłaściwego” zachowania ze strony dziecka, by wybuchnąć. Do udanego macierzyństwa nie tędy droga…

9. Nie porównuj się z innymi matkami. To niezwykle ważne, by poświęcać na to jak najmniej czasu. Albo wcale:) 

10. Proś o pomoc, szukaj wsparcia. Początki mojego macierzyństwa były piekielnie trudne głównie za sprawą poczucia osamotnienia. Zbiegły się w czasie z przeprowadzką do miasta, w którym poza własnym mężem nie znałam nikogo. Jego, choć znałam, właściwie nie widywałam a od rodzinnego domu dzieliło mnie blisko 600 km. Nie było łatwo. Nawet jeśli nie wspiera Cię rodzina nie ustawaj w poszukiwaniach i jeśli czujesz, że nie dajesz rady, nie wstydź się poprosić o pomoc.

11. Omijaj szerokim łukiem matki nieustannie narzekające, sfrustrowane i w tej frustracji tkwiące. Ty im nie pomożesz a sobie możesz w ich towarzystwie jedynie zaszkodzić. Jeśli chcesz być mamą szczęśliwą to musisz otaczać się mamami pozytywnie nastawionymi do życia, koniecznie!

12. Uśmiechaj się! Jak najczęściej, ile się da:) Nie mam wątpliwości co do tego, że chcesz, by Twoje dziecko widziało radosną mamę. Pamiętaj, że na zarządzanie swoją twarzą masz absolutną wyłączność- to Ty wybierasz, czy zagości na niej smutek, czy wręcz przeciwnie 🙂

Wszystko to pomaga mi być całkiem fajną mamą. Mam nadzieję, że uszczkniesz coś dla siebie? A może zechcesz coś dodać? Gorąco zachęcam:)

K.

 

  One thought on “matka… frustratka?

  1. Agata
    11 czerwca 2014 o 8:58 am

    Super! Jak dla mnie wspaniała 12, teraz tylko od teorii trzeba powoli i małymi kroczkami przejść od teorii do praktyki. Małymi, bo szybko się nie da pogonić własne przyzwyczajenia i szkodliwe nawyki. Jestem dopiero na początku macierzyństwa a już widzę je wszystkie jak na dłoni. Przede
    wszystkim perfekcjonizm i jego. odpowiedź, czyli poczucie winy.
    Dorzuciłabym jeszcze porównywanie siebie z innymi mamami (co
    robiłam już podczas pobytu w
    szpitalu) i brak cierpliwości. Oj, jest
    nad czym popracować! Na szczęście
    swoich braków jestem świadoma,
    mam chęć ich pokonywania i o pomoc
    nie wstydzę się pomóc, czyli początek
    wcale nie jest tak tragiczny. Do
    twojej listy dorzuciłabym, alborozszerzyłabym, jeszcze jeden
    punkt, mianowicie ten o stawianiu
    granic. Ważne jest, aby umieć je
    stawiać także wobec osób, które
    próbują narzucić ci swój własny styl
    wychowania i udzielają ci masę
    „cennych” wskazówek, o które tak
    naprawdę nie prosisz. To może być
    każdy, babcia, bratowa, znajoma
    spotkana na ulicy czy nawet położna.
    Uczę się tego, aby nie poddać się
    temu i wierzę, że to ja jestem
    największą specjalistką jeżeli chodzi o
    moje dziecko i najlepiej wiem, czego
    mu potrzeba.

    • 11 czerwca 2014 o 1:18 pm

      O TAK!!! Baaaaaardzo cenny komentarz- śmiało może się znaleźć w trzynastym punkcie;) Dziękuję i mocno ściskam 🙂

  2. aga
    11 czerwca 2014 o 9:08 am

    jeszcze mam jeden punkt, to tak z mojego podwórka;-) ważne jest, aby pozwolić partnerowi zbliżyć się do siebie, rozmawiać z nim, mówić mu o swoich lękach, obawach, niepokojach, nie wstydzić się własnych słabości, pozwolić mu być taką „ekipą ratunkową” i traktować go jako członka zespołu, a nie jak wroga i przeciwnika. Czasami jego przytulenie czy słowa, że jest dobrze i że damy radę, mogą naprawdę sprawić cuda:)

    • 11 czerwca 2014 o 1:21 pm

      To prawda… Czyli wskazówek mamy już 14 🙂 Cieszę się! Im więcej tym szanse na udane macierzyństwo rosną;) Buziaki!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: