sobie potrzebni

„O ile piękniejszy byłby świat, gdyby nie ona…” Smutkom i żalom nie było końca, gdy mówił o swoim życiu. Takim nowym, po rozwodzie, co to miało być lepsze od poprzedniego a wywinęło mu numer. I nie jest. Życie! Kpi sobie z niego bez ustanku, do spółki z byłą żoną tak się na niego uwzięło. Policzkuje, kłody pod nogi rzuca i coraz to bardziej gorzki ma smak. A gdyby nie ona…

Każdy ma taką osobę:) Może jedną, od lat tę samą, albo co rusz inną. Taką, na wspomnienie której treść żołądka pod samo gardło podchodzi i tylko wstręt człowieka ogarnia. Nic więcej. No bo jak ma nie ogarniać, jak w tej jednej istocie wszystkie najgorsze cechy naraz się spotkały. I nic tylko czekają na odpowiednią chwilę, by nam życie uprzykrzyć, humor popsuć i resztki sił odebrać. I tak wściekamy się, trwamy w niechęci, żywimy nienawiść. A jak jest okazja to i na złość chętnie zrobimy, poplotkujemy, obgadamy, pośmiejemy się przy tym do rozpuku. Jakiś kompan do tego zawsze się znajdzie.

Do kilku takich relacji z własnego podwórka zajrzałam głębiej. Nie chciałam dłużej kręcić się w kółko wedle powyższego schematu. Wolałam inaczej, zdrowiej. Za każdym razem, gdy zaglądałam pod taką kołderkę uszytą z niechęci i wstrętu, czekało mnie sporo niespodzianek:) Okazało się, że zaskakująco wiele z tego, co tak bardzo drażni mnie w drugiej osobie ma swój początek i koniec we mnie samej. W prostej linii wynikało z jakiegoś mojego lęku, braku, kompleksu, z doznanej kiedyś krzywdy i niezagojonej jeszcze rany. W miarę, jak zaczęłam nad sobą pracować, tych trudnych emocji było znacznie mniej. I dziś, kiedy spotykam na swojej drodze kogoś, kto wyraźnie zaczyna mnie irytować, uśmiecham się czule do siebie samej i myślę, co takiego tam jest? Co tym razem jest we mnie do przepracowania? Czego jeszcze mogę się dzięki tej sytuacji nauczyć, co dostrzec, zrozumieć.

Wierzę, że nic nie dzieje się przypadkowo. Nie jest dziełem przypadku to, że rodzimy się tym a nie innym rodzicom, siostrom, braciom, że spotykamy na swojej drodze właśnie te osoby. Nie musimy wszystkich lubić, przyjaźnić się, wspólnie spędzać czasu. Ale zamiast ciągłego obwiniania, nie mającego końca użalania się nad sobą i upatrywania winy na zewnątrz, warto po nitce do kłębka docierać, zaglądać w siebie, by właśnie tam znaleźć na wszystko odpowiedź.

Naturalnie przychodzi nam radość z tego, że są obok nas ludzie, których lubimy, kochamy, którzy nas wspierają. Zdarza się nam nawet za nich podziękować Bogu, losowi, Sile Wyższej, jak kto woli. Lecz często zdarza się, że chwilę później pod ten sam adres wysyłamy nasze pretensje, żale. Kłócimy się z tym, że spotkaliśmy na swej drodze kogoś, kto według nas znaleźć się na niej nie powinien. Tymczasem zwykle właśnie za sprawą tych niepożądanych osób możemy poczynić milowe kroki w naszym rozwoju. Jak nikt inny mogą nam one pomóc, stać się przyczynkiem do zmiany, do bycia lepszym, niż było się wcześniej.

Wszyscy jesteśmy sobie potrzebni. I choć długo żyłam w przeświadczeniu, że kto jak kto, ale ci, których nie lubię bynajmniej potrzebni do niczego mi nie są, to dziś wiem, jak bardzo się myliłam. Czuję, że dzięki tym konkretnym osobom i trudnym, czasem bardzo konfliktowym i z pozoru beznadziejnym sytuacjom, w perspektywie czasu działo się wiele dobrego dla mnie. Zrozumiałam, że każde spotkanie z drugim człowiekiem może być początkiem frustracji i pasma latami ciągnących się problemów, ale równie dobrze może stać się szansą zrozumienia czegoś więcej w nas samych, szansą naprawienia siebie. Tylko od nas zależy, czy z niej skorzystamy, czy nie. Ukułam sobie nawet teorię, wedle której po to Stwórca tak to wszystko urządził, byśmy nigdy nie mogli znudzić się życiem;) Dlatego nieustannie podrzuca nam wiele okazji do najciekawszej i najbardziej sensownej ze wszystkich- pracy nad sobą. Dopiero, gdy na dobre się za nią zabrałam zrozumiałam, jak dalekie od przypadku jest to, że ten a nie inny człowiek jest moim mężem i jak wiele mogę się dzięki temu nauczyć… I gdy słyszę czyjeś gorzkie żale, że wszystko byłoby pięknie, gdyby nie on/ ona, to cieszę się, że myślę inaczej:) Dobrze, że tu jesteśmy- czasem bardzo od siebie różni, ale wszyscy potrzebni. Bez wyjątku 🙂

Ciepło pozdrawiam,

K.

 

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: