pokongresowo

Wspólnota. Równość. Odpowiedzialność. Pod takimi hasłami odbył się w ostatnich dniach VI Kongres Kobiet, w którym postanowiłam radośnie uczestniczyć. W przeddzień Kongresu przejrzałam dokładnie jego program i mimo, że na pierwszy rzut oka nie zachwycił mnie szczególnie, to samego wydarzenia ciekawa byłam bardzo. Wiele o nim słyszałam w poprzednich latach, nigdy dotąd nie było mi jednak dane wyobrażeń na jego temat skonfrontować z rzeczywistością. W tym roku się udało. Mój udział z przyczyn osobistych ograniczył się tylko do pierwszego dnia, nie mniej jednak opuszczając gościnne progi PKiN miałam poczucie, że tyle w zupełności wystarczy.

Po długim (i dość żmudnym) powitaniu oraz odtańczeniu przez najprężniejsze „działaczki” tańca przeciwko gwałtom, przyszedł czas na przemówienia. Danuta Hubner wiele mówiła o Unii, o okresie transformacji, który doprowadził nasze społeczeństwo do zachłyśnięcia się konsumpcjonizmem. Jakość życia, kultura i edukacja cierpią na tym, plasują się na dalekich pozycjach i z całą pewnością nie jest to najwłaściwsza kolejność. Profesor zwracała uwagę na to, jak wiele mamy Europie do zaoferowania, zachęcała do skupienia się na wartościach i wypracowania polskiego modelu rozwoju, co bardzo popieram i do realizacji czego chętnie się przyłączę.

Po bardzo ciekawym, rzeczowym i w gruncie rzeczy optymistycznym wystąpieniu Danuty Hubner, głos zabrała Magdalena Środa, z którą ideologicznie mniej mnie łączy, niż dzieli, ale mimo wszystko bardzo byłam ciekawa tego, co ma do powiedzenia. A miała wiele, od sytuacji kobiet w okresie transformacji zaczynając, na mocnych słowach odnośnie tego, co dzieje się na styku Kościoła Katolickiego i Państwa kończąc. Wystąpienie w niewielkim stopniu dotyczyło jednak samych kobiet. Przeważała dość pesymistyczna (choć w wielu miejscach nad wyraz trafna!) wizja społeczeństwa jako całości, co z minuty na minutę robiło się coraz bardziej przytłaczające i mało miało się według mnie do okoliczności Kongresu.

Nie mogło zabraknąć dyskusji o gender. Nie spodziewałam się po niej niczego nowego, ku mojej uciesze znalazło się w niej jednak kilka brylancików:) Bardzo merytoryczna i doskonale przygotowana Dominika Kozłowska, nietuzinkowa Małgorzata Tkacz- Janik, ciekawa Agnieszka Graff, do tego świetne puenty prowadzącej panel Kingi Rusin. Ale i kilka smutnych wniosków, z którymi trudno się nie zgodzić… Najważniejszy- kobiety w Polsce się nie wspierają. Nie ma wspólnoty, nie istnieje słowo „my”. Jesteśmy w ogniu rywalizacji, prześcigamy się. Walczymy- i to nie tyle z mężczyznami, co z sobą nawzajem. Przykre, ale nawet przez moje różowe okulary dostrzegalne, prawdziwe.

Naczelne hasło Kongresu zaczyna się właśnie od słowa wspólnota. Moje pokongresowe wnioski są natomiast takie, że niestety nijak ma się do polskiej rzeczywistości. Rzeczywistości podziałów, zazdrości, agresji, braku tolerancji i chyba jeszcze większego braku woli porozumienia. I wcale nie uważam, że winę za tą sytuację ponoszą mężczyźni, którym najczęściej „dostaje się” od feministek. Za budowanie mostów, zacieśnianie relacji między nami, w najmniejszym nawet stopniu nie odpowiada żaden facet. Nie może tego zrobić nikt inny, niż my same. Na ile to robimy i czy w ogóle- każda z nas niech odpowie sobie sama. Ja ze swojej strony dodam tylko, że by to robić, nie potrzebujemy żadnych kongresów, wieców, czegokolwiek. Wystarczy zacząć od siebie, od uważnej pracy u podstaw, sumiennie powtarzanej każdego dnia. Dopiero to w konsekwencji może nas doprowadzić do szeroko pojętej poprawy jakości życia, tak dla nas, jak i dla kolejnych pokoleń. Do dzieła, Drogie Panie, do dzieła 🙂

Serdeczności,

K.

 

 

 

 

 

 

 

  One thought on “pokongresowo

  1. Agata
    13 Maj 2014 o 4:43 pm

    Bardzo dziękuję Tobie, Felu, za ten wpis. Po pierwsze pochłonęłam go z dużą ciekawością. Po drugie Twoja relacja dała mi okazję bliżej przyjrzeć się temu, co działo się na kongresie. Wcześniej miałam jedynie ogólne wyobrażenie tego na co, po co i dlaczego, więc w dużym stopniu zaspokoiłaś moją ciekawość:-)a po trzecie, całkowicie zgadzam się z tym, o czym piszesz, zdecydowanie, my kobiety powinniśmy się bardziej wspierać!!!chciałam jeszcze coś napisać, ale uciekła mi myśl;-)

    • 13 Maj 2014 o 8:45 pm

      Pocieszające jest to, że wiele w naszych rękach:) A do zrobienia baaaardzo dużo… Ale da się to zrobić i tego się trzymajmy 😉 Buziaki!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: