o dobrym życiu w Charakterach

W sklepach pojawił się najnowszy numer ” Charakterów”. Za namową mojej przyjaciółki popędziłam do kiosku. Październikowy numer w dużej mierze poświęcony jest sztuce dobrego życia. Wiele w nim rozważań na temat poszukiwania dróg do lepszego życia. Sporo przykładów, interpretacji.

Mnie najbardziej urzekła rozmowa z dr Ewą Woydyłło- psycholożką, psychoterapeutką. Ewę Woydyłło uwielbiam. Jej książki (zwłaszcza „W zgodzie ze sobą” i „Bo jesteś człowiekiem”) bardzo pomogły mi w zdrowieniu, każdemu gorąco je polecam. W udzielonym „Charakterom” wywiadzie w piękny sposób opowiada o mądrym życiu, psychologii pozytywnej. Mówi o Amerykanach, od których jako społeczeństwo możemy się wiele nauczyć. Nie chodzi tu oczywiście o sztuczne zadowolenie, o jakie wielokrotnie są posądzani, ale głównie o skupianie uwagi na tym, co się ma. Dorastanie w klimacie zadowolenia z tego, co się otrzymało od Pana Boga czy losu, jest niewspółmiernie zdrowsze od dorastania w klimacie ciągłej gonitwy za… No właśnie, za czym? W przypadku Polaków głównie za pieniędzmi, co znowu ma swą genezę w dorastaniu w klimacie nieustannego ich braku. Ale skutki takiej pogoni bywają fatalne. Bo czy dziecko, które nie spędza czasu z ciągle nieobecnym, bo nadmiernie skupionym na pracy rodzicu, może wejść w dorosłe życie będąc do niego należycie przygotowanym? Nie. Wejdzie w nie jako dziecko z rodziny dysfunkcyjnej.

Dużo mówi się w Polsce o alkoholizmie, coraz więcej uwagi zwraca się na syndrom DDA. Ale o DDD- dorosłych dzieciach z rodzin dysfunkcyjnych, ciągle mówi się za mało. To jest dobry moment na to, by uświadamiać Polakom, czym jest DDD i jak bardzo powszechne jest jego występowanie w naszym kraju. By głośno mówić o tym, że DDA i DDD łączą podobne cechy, przy czym to drugie niestety trudniej „wychwycić” osobom z zewnątrz. Bo o ile w przypadku dzieci dorastających w rodzinach alkoholowych, problem rodzica jest z reguły widoczny dla otoczenia (choć też różnie z tym bywa), o tyle dzieci dorastające w rodzinach dysfunkcyjnych naprawdę mogą latami nie zdradzać żadnych oznak istnienia dysfunkcji. Mało tego- mogą nawet budzić podziw nauczyciela, otoczenia. Mogą być świetnie ubrane, mieć bardzo dobre wyniki w nauce i nadzwyczaj dobrze sobie ze wszystkim radzić. Ale pozornie. I do czasu. Mniej więcej u progu dorosłości wszystko zaczyna się takiemu dziecku „rozjeżdżać” i radzi sobie słabiej, dokonując coraz to gorszych wyborów, coraz bardziej zapętlając się w sobie.

Paradoks polega na tym, że rodzicowi może wydawać się, że jak już zarobi pieniądze, to tym samym zapewni swojemu dziecku szczęśliwe życie. To pułapka. Nie dajmy się w nią złapać.

Jak mówi Ewa Woydyłło „szczęście zawiera w sobie aspekt daru, zesłania, może łaski- czegoś nadzwyczajnego, podniosłego. Jeżeli tego nie odczuwamy, chodzimy w niedosycie, bo nawet mając nogi, ręce, oczy, dach nad głową i jedzenie, dwoje dzieci, mówimy, że nie jesteśmy szczęśliwi. Chcemy więcej niż to, co w istocie potrzebne.”

To dobry moment, by uświadomić sobie, jak wysoką cenę możemy zapłacić za naszą pogoń,  za nieobecność (albo znikomą obecność) w domu, w życiu naszych dzieci. Warto się zastanowić, jak wiele od nas zależy, jak istotne dla przyszłości dzieci jest umiejętne gospodarowanie czasem i zwyczajne bycie razem. Nadzwyczaj często okazuje się, że mniej tego co materialne znaczy więcej więzi, bliskości i radości życia.

K.

Tagi:

  One thought on “o dobrym życiu w Charakterach

  1. aga
    9 października 2013 o 5:23 pm

    Do tego komentarza podchodzę już po raz trzeci, to chyba dowód, że Twój artykuł skłonił mnie do refleksji:) Od kilku lat świadomie staram się żyć dobrze, doceniam chwile spędzone z rodziną, kocham mężczyznę, nie patrząc na to, co ma, ale to, jakim jest człowiekiem, pielęgnuję przyjaźń, a za przyjaciółką skoczyłabym w ogień. Pieniądze są dla mnie ważne, ale nie stanowią sensu życia. Sens życia widzę w oczach tych, których kocham, słyszę w piosence podarowanej przez przyjaciółkę i czuję w moim brzuszku:) Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że tak będzie już zawsze, że nawet, gdy okoliczności nie będą przychylne, to będę umiała stawić im czoła i że zawsze będę czuła się „syta” swoim szczęściem.

    • 10 października 2013 o 8:50 am

      Ago, mocno trzymam kciuki, by właśnie tak było:) Moc pozdrowień dla Ciebie!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: